10 lutego 2012

PIĄTEK

Znów. Znów  to samo.
Kilka dni spokoju, a dziś wszystko wróciło. O 1 w nocy w drzwiach zobaczyłam Krzyśka. Ledwo trzymał się na nogach. Jego drżące dłonie i rozszerzone źrenice przyprawiają mnie o mdłości. Ledwo wszedł po schodach i po cichu położył w łóżku, żeby nie obudzić rodziców. Usypiając wymamrotał tylko ciche "przepraszam". Potem co chwilkę wymiotował, trząsł się z zimna... Dobrze chociaż, że rodzice się nie zbudzili.
Mam dosyć tego, że ten koszmar powraca. Ale nie mogę się poddać, nie poddam się. Muszę mu pomóc!
Brak mi sił...

2 komentarze:

  1. czemu takie krótkie? czekam na więcej :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Uhuhu... Uwielbiam Twoje notki, bo nawet gdy dodajesz taką krótką jak tutaj tyyyle się dzieje. Super wątek z Krzyśkiem, podoba mi się, że w Twoich notkach nie wszystko jest idealne, tak jak w życiu, że nie wszystcy mają kolorowe życie ;) 3maj się ;)

    OdpowiedzUsuń

Szczera krytyka - podstawa opinii, którą najbardziej sobie cenię.
Za każdy komentarz bardzo dziękuje ♥
SPAM jest usuwany.